Flinstonowie zwycięzcami 5. Konkurs Lotów Red Bull
Data
16 sierpień
Flinstonowie zwycięzcami 5. Konkurs Lotów Red Bull
Gdynia
Rico Dubaj
-
Galeria (1)
Dodaj zdjęcie
Zakończył się wyjątkowy konkurs dla kreatywnych miłośników awiacji!
16 sierpnia w Gdyni odbyły się niecodzienne zawody lotnicze – Konkurs Lotów Red Bull, który już po raz piąty gościł w naszym kraju. W niedzielę podczas całej imprezy pojawiło się na Skwerze Kościuszki 100 tysięcy widzów, którzy podziwiali loty i wodowania jedynych w swoim rodzaju machin latających. Zwycięska drużyna z epoki kamienia łupanego „Flinstonowie i Pterodaktyl z Gdyni” poszybowała najdalej. Za lot na odległość 10,8 metra ekipa otrzymała nagrodę Prezydenta Gdyni. Drugie miejsce zajęli „Fly&Roll”, a trzecie przypadło „Wściekłemu Wiewiórowi”. Przyznano też nagrodę publiczności, którą zdobył zespół „Kuloodporni”.
Pilot „Pterodaktyla” nie dowierzał, że naprawdę wzbił się w powietrze: „To było uczucie nie z tej ziemi! Nie spodziewałem się, że będzie aż tak fajnie” – cieszył się Emanuel Muszyński. „Nie zakładaliśmy że się uda. Były drobne apetyty, ale widać, szczęście nam dopisało” – skomentował sukces Flinstonów Szymon Muszyński, ojciec Emanuela.
Jury oceniało kreatywność zespołów i 30 sekundowy pokaz na rampie startowej, wykonywany tuż przed lotem. Łączną notę uzupełniała odległość pokonana w powietrzu – po punkcie za każdy metr. W gronie sędziów zasiedli między innymi: Felix Baumgartner, Adam Małysz, Paulina Przybysz, Alan Andersz, Łukasz Czepiela, Jarosław Hampel, Wojtek Pawlusiak, Tomasz Kuchar i inne znane osobistości ze świata sportu i kultury.
„Mamy kilka ważnych elementów do oceny, takich jak chociażby fantazja konstruktorów. Jeśli do tego pokaz był zabawny i kreatywny, zarobił wiele punktów” – mówił o kryteriach sędziowania pierwszy człowiek, który przekroczył prędkość dźwięku w locie swobodnym. „Ludzie włożyli w to wiele myśli inżynieryjnej i wiedzy z zakresu aerodynamiki. Dlatego zwracałem też uwagę na to, jak dana machina jest zbudowana i jaki dystans pokonała w powietrzu” – tłumaczył Baumgartner.
„Tutaj liczy się przede wszystkim dobra zabawa. Projekt powinien być nietuzinkowy, wzbudzać radość i uśmiech na twarzach publiczności” komentował Zbyszek Bartman. Dodajmy, że pozytywnych emocji dziś w Gdyni nie brakowało. W jednym momencie zmagania zwariowanych na punkcie lotnictwa konstruktorów obserwowało nawet 29 tysięcy rozentuzjazmowanych widzów.
Park maszyn zapełniał się już od soboty, kiedy to zespoły kolejno składały przywiezione w częściach machiny. W niedzielę 5. Konkurs Lotów Red Bull oficjalnie otworzyli - specjalnie przybyły na tę okazję Felix Baumgartner w towarzystwie Adama Małysza. Wszystkie zmagania zaczęły i zakończyły się pokazem grupy akrobacyjnej The Flying Bulls. W trakcie konkursu wyjątkowy popis akrobacji śmigłowcowej zgotował wszystkim Siegfried „Blacky" Schwarz.
„Cieszę się, że mogłem tu dziś być. Gdybym nie był jurorem, na pewno bym przyszedł jako widz, jako kibic. Każdy kto tutaj dzisiaj nie przyszedł, powinien bardzo żałować” - powiedział po zawodach Tomasz Kuchar.
5. Konkurs Lotów Red Bull był ukoronowaniem wielu tygodni pracy, jakie każda ekipa włożyła w przygotowania. Najpierw trzeba było się zgłosić, potem nadesłać projekt. Na początku czerwca zebrało się Jury Konkursu, które spośród 700 prac wyłoniło 40 najlepszych – najbardziej kreatywnych i oryginalnych pomysłów. To właśnie wtedy dla ich autorów rozpoczęła się najtrudniejsza i najbardziej czasochłonna część całego przedsięwzięcia, czyli budowanie latających machin.
Uczestnicy nie mogli zawieść jurorów, którzy obdarzyli ich kredytem zaufania. „Niektóre konstrukcje były bardzo przemyślane i zabawne. Słoń niestety nie wystartował – spadł obok rampy. Na pewno byli to Flinstonowie i Wiewiór – zasłużenie dostali swoje punkty” – mówił Adam Małysz. „Konstrukcje trochę się różnią od projektów, które wybieraliśmy, ale z korzyścią dla nich to dla nich” – dodał Łukasz Czepiela, pilot rywalizujący podczas Red Bull Air Race i kapitan pasażerskiego odrzutowca. „Bardzo fajnie wyglądał zespół z Jamajki. Jestem pod wrażaniem, że cała konstrukcja jest zrobiona z węgla. Nie spodziewałem się tego”.
Wszystkie, całymi godzinami pieczołowicie dopracowywane, latające pojazdy niestety nie oparły się sile grawitacji i…wpadły do wody razem z ich nieustraszonymi pilotami. Zarówno dla nich, jak i dla wielu widzów, był to piękny dzień, pełen atrakcji i nieziemskich wrażeń. „To niesamowita impreza, bo wszyscy konstruują te pojazdy sami. To jest najfajniejszy element tej całej zabawy” – stwierdził jeden z jurorów, Kuba Przygoński. „Przygotowania trwają całymi miesiącami, albo też czasami są robione na ostatnią chwilę, ale potem kibice widzą to z drugiej strony, jak te pojazdy powinny latać, a niekiedy okazuje się, że jest trochę inaczej niż to zaplanowano”.
„Myślę, że impreza była bardzo udana” – kontynuował Małysz. „Pogoda też dopisała, choć szkoda, że wiatr nie był z przodu. Gdyby tak było, niektóre konstrukcje mogłyby troszeczkę odlecieć, a jak wieje z tyłu, to spycha ich do wody. Fajnie że dopisali kibice i że im się to podobało. To jest najważniejsze!”
16 sierpnia w Gdyni odbyły się niecodzienne zawody lotnicze – Konkurs Lotów Red Bull, który już po raz piąty gościł w naszym kraju. W niedzielę podczas całej imprezy pojawiło się na Skwerze Kościuszki 100 tysięcy widzów, którzy podziwiali loty i wodowania jedynych w swoim rodzaju machin latających. Zwycięska drużyna z epoki kamienia łupanego „Flinstonowie i Pterodaktyl z Gdyni” poszybowała najdalej. Za lot na odległość 10,8 metra ekipa otrzymała nagrodę Prezydenta Gdyni. Drugie miejsce zajęli „Fly&Roll”, a trzecie przypadło „Wściekłemu Wiewiórowi”. Przyznano też nagrodę publiczności, którą zdobył zespół „Kuloodporni”.
Pilot „Pterodaktyla” nie dowierzał, że naprawdę wzbił się w powietrze: „To było uczucie nie z tej ziemi! Nie spodziewałem się, że będzie aż tak fajnie” – cieszył się Emanuel Muszyński. „Nie zakładaliśmy że się uda. Były drobne apetyty, ale widać, szczęście nam dopisało” – skomentował sukces Flinstonów Szymon Muszyński, ojciec Emanuela.
Jury oceniało kreatywność zespołów i 30 sekundowy pokaz na rampie startowej, wykonywany tuż przed lotem. Łączną notę uzupełniała odległość pokonana w powietrzu – po punkcie za każdy metr. W gronie sędziów zasiedli między innymi: Felix Baumgartner, Adam Małysz, Paulina Przybysz, Alan Andersz, Łukasz Czepiela, Jarosław Hampel, Wojtek Pawlusiak, Tomasz Kuchar i inne znane osobistości ze świata sportu i kultury.
„Mamy kilka ważnych elementów do oceny, takich jak chociażby fantazja konstruktorów. Jeśli do tego pokaz był zabawny i kreatywny, zarobił wiele punktów” – mówił o kryteriach sędziowania pierwszy człowiek, który przekroczył prędkość dźwięku w locie swobodnym. „Ludzie włożyli w to wiele myśli inżynieryjnej i wiedzy z zakresu aerodynamiki. Dlatego zwracałem też uwagę na to, jak dana machina jest zbudowana i jaki dystans pokonała w powietrzu” – tłumaczył Baumgartner.
„Tutaj liczy się przede wszystkim dobra zabawa. Projekt powinien być nietuzinkowy, wzbudzać radość i uśmiech na twarzach publiczności” komentował Zbyszek Bartman. Dodajmy, że pozytywnych emocji dziś w Gdyni nie brakowało. W jednym momencie zmagania zwariowanych na punkcie lotnictwa konstruktorów obserwowało nawet 29 tysięcy rozentuzjazmowanych widzów.
Park maszyn zapełniał się już od soboty, kiedy to zespoły kolejno składały przywiezione w częściach machiny. W niedzielę 5. Konkurs Lotów Red Bull oficjalnie otworzyli - specjalnie przybyły na tę okazję Felix Baumgartner w towarzystwie Adama Małysza. Wszystkie zmagania zaczęły i zakończyły się pokazem grupy akrobacyjnej The Flying Bulls. W trakcie konkursu wyjątkowy popis akrobacji śmigłowcowej zgotował wszystkim Siegfried „Blacky" Schwarz.
„Cieszę się, że mogłem tu dziś być. Gdybym nie był jurorem, na pewno bym przyszedł jako widz, jako kibic. Każdy kto tutaj dzisiaj nie przyszedł, powinien bardzo żałować” - powiedział po zawodach Tomasz Kuchar.
5. Konkurs Lotów Red Bull był ukoronowaniem wielu tygodni pracy, jakie każda ekipa włożyła w przygotowania. Najpierw trzeba było się zgłosić, potem nadesłać projekt. Na początku czerwca zebrało się Jury Konkursu, które spośród 700 prac wyłoniło 40 najlepszych – najbardziej kreatywnych i oryginalnych pomysłów. To właśnie wtedy dla ich autorów rozpoczęła się najtrudniejsza i najbardziej czasochłonna część całego przedsięwzięcia, czyli budowanie latających machin.
Uczestnicy nie mogli zawieść jurorów, którzy obdarzyli ich kredytem zaufania. „Niektóre konstrukcje były bardzo przemyślane i zabawne. Słoń niestety nie wystartował – spadł obok rampy. Na pewno byli to Flinstonowie i Wiewiór – zasłużenie dostali swoje punkty” – mówił Adam Małysz. „Konstrukcje trochę się różnią od projektów, które wybieraliśmy, ale z korzyścią dla nich to dla nich” – dodał Łukasz Czepiela, pilot rywalizujący podczas Red Bull Air Race i kapitan pasażerskiego odrzutowca. „Bardzo fajnie wyglądał zespół z Jamajki. Jestem pod wrażaniem, że cała konstrukcja jest zrobiona z węgla. Nie spodziewałem się tego”.
Wszystkie, całymi godzinami pieczołowicie dopracowywane, latające pojazdy niestety nie oparły się sile grawitacji i…wpadły do wody razem z ich nieustraszonymi pilotami. Zarówno dla nich, jak i dla wielu widzów, był to piękny dzień, pełen atrakcji i nieziemskich wrażeń. „To niesamowita impreza, bo wszyscy konstruują te pojazdy sami. To jest najfajniejszy element tej całej zabawy” – stwierdził jeden z jurorów, Kuba Przygoński. „Przygotowania trwają całymi miesiącami, albo też czasami są robione na ostatnią chwilę, ale potem kibice widzą to z drugiej strony, jak te pojazdy powinny latać, a niekiedy okazuje się, że jest trochę inaczej niż to zaplanowano”.
„Myślę, że impreza była bardzo udana” – kontynuował Małysz. „Pogoda też dopisała, choć szkoda, że wiatr nie był z przodu. Gdyby tak było, niektóre konstrukcje mogłyby troszeczkę odlecieć, a jak wieje z tyłu, to spycha ich do wody. Fajnie że dopisali kibice i że im się to podobało. To jest najważniejsze!”
średnia ocen: 0 ilość ocen: 0
Zaloguj się,
aby wystawić ocenę.
aby wystawić ocenę.
zawody
Dyscypliny
sierpień
16
10:00
Zaloguj się, aby wystawić komentarz.






